W dolinie między okolicznymi wzgórzami, gdzie woda i zieleń naturalnie się spotykają, osiedlili się mieszkańcy Vrbanj, częściowo ze względu na możliwość stabilnej hodowli zwierząt. Słowo "svir" oznacza wodę, co na "Południu" jest idealnym połączeniem dla uprawy winorośli, zapewniającym zarówno wysokie plony, jak i jakość gwarantowaną przez Słońce. W 2006 roku winiarnia w Svirče została uznana za najlepszą w Chorwacji. Wraz z uprawą oliwek i odrobiną turystyki obszar ten utrzymuje około czterystu mieszkańców, czyli połowę populacji z rekordowego roku 1900. Inne miejscowości na wyspie Hvar doświadczyły pięciokrotnego spadku liczby ludności.
Mieszkańcy Svirče zajmują się także turystyką i uprawą winorośli w Ivan Dolac, Jagodnej i Svetej Nedjelji, która należy do gminy Hvar. Nazwiska Makijanić, Plančić i Plenković są dobrze znane w Europie, naszej nowej nauczycielce życia, która jako "stara dama" chce konkurować z wiejskim szczęściem zrodzonym przez "stare babcie". To właśnie te "babcie" były kręgosłupem znoszenia gier "Wielkich" generałów dwóch wojen światowych, zaopatrując armie w swoich synów i karmiąc bliskich kapustą i podrobami, aby jak najwięcej z nich mogło iść do Armii. "Babcie", jako fundament społeczeństwa patriarchalnego, wraz z patriarchatem są rozsiane PO CAŁYM ŚWIECIE, synonim cnoty wytrwałości, jako coś "naturalnego". Geometryczno-teoretyczne pojęcie "PROSTEGO", jako czegoś sztucznego, zniekształconego wobec wężowej krzywizny pojęcia "natury", która raz uchodzi za dar boży, a raz za niecywilizowaną, ich nie dotyczy. Ta niekonsekwencja to "krótkość" kultury myśli, bo sama myśl nie istnieje ani jako coś "naturalnego", ani "z natury". Wszyscy "z natury" mamy pięć palców u rąk, ale nie mamy instrukcji, co z nimi robić. Co zrobią ręce kobiet, jak ustaliła natura lub Bóg, dyktuje patriarchat. Żegnaj rozumie i do zobaczenia na następnej wojnie... właśnie jako coś "naturalnego".